
I mieszkania, i domy w Kanadzie są bardzo drogie. Większość kupujących „przestrzeń mieszkalną" musi mieć minimum 10% własnego kapitału i zaciągnąć duży kredyt w banku, tzw. mortgage, spłacany miesięcznie wraz z oprocentowaniem przez 25 lat. Bank udziela pożyczki tylko wtedy, gdy amator domu pracuje lub ma zapewnione stałe dochody. Bank ocenia wiarygodność pożyczkobiorcy, czas pracy w tej samej firmie i decyduje, czy roczne zarobki (po odjęciu przyjętej przez bank wartości kosztów utrzymania) są wystarczające na miesięczne spłaty kredytu. Praca jest więc w Kanadzie kluczem do domu i do szczęścia. Jeżeli właściciel domu traci pracę i nie ma żadnych innych dochodów lub oszczędności, sprawa spłaty pożyczki bankowej staje się najważniejsza. Pierwszym krokiem jest zazwyczaj natychmiastowa sprzedaż domu, będąca często jedynym logicznym rozwiązaniem. Jeśli bowiem zaległe raty pożyczki nie wpłyną po kilku miesiącach (bank zawczasu poinformowany może parę miesięcy poczekać), dom jest kupowany przez bank od pożyczkobiorcy za... jednego dolara. Oznacza to, że wszystkie wpłaty, które zostały dokonane wcześniej (i kapitałowe, i miesięczne) oraz dom przypadają bankowi. Pożyczkobiorca otrzymuje złą historię kredytu, która w kraju o rozwiniętym systemie bankowym może być ogromnym utrudnieniem życia. Łatwo jest więc zrozumieć, dlaczego skromniej uposażeni lub niepewni o swoje dochody ludzie chętnie poszukują takich domów lub mieszkań, których część dałoby się podnająć sublokatorowi. Niepewny to dochód, bo wiele jest na rynku mieszkań do wynajęcia, ale perspektywa spłacania przez sublokatora kredytu (lub przynajmniej jego części) jest nie do pogardzenia. klimatyzator kanałowy | Mieszkania Wrocław | szeroki wybór drzwi,okien,parapetów oraz rolety szczecin | Patelnia | wirtualne biuro | Oświetlenie Warszawa | stollux.com